Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Zabójstwo Adamowicza Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
13 postów 95 komentarzy

Blog Roberta Grünholz

RobertGrunholz - www.rgrunholz.wordpress.com Urodzony w 1995, od 2007 zamieszkały w Szwecji. Publicysta, bloger, działacz spółdzielczy i studencki.

Odpowiedzi na ideologię wokół COP24

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Artykuł polemiczny na temat wniosków z konferencji COP24 w Katowicach.

Poniższy tekst jest odpowiedzią na artykuł autorstwa pana Marcela Lesika pdt. ,,Ideologia wokół COP24 - dlaczego mimo Katowice Rulebook wciąż jesteśmy daleko od rozwiązania problemu'', opublikowany dnia 19 grudnia 2018 na portalu //www.energetyka24.com

***

Dostrzegłszy kolejne podsumowanie konferencji COP24 w Katowicach, spodziewałem się gorzkiej pigułki gwarantującej nie tyleż krytykę samej konferencji i zawartych w jej trakcie ustaleń, lecz samej idei jaka jej przyświeca i ogólnych starań pokładanych przez wiele krajów w celu neutralizowania zagrożeń związanych z postępującymi zmianami klimatycznymi. Ucieszyłem się tedy już po lekturze paru akapitów, gdyż autor (mimo wyraźnie podkreślonych poglądów z którymi niekoniecznie jest mi po drodze), zachował nie tylko dalece idącą wstrzemięźliwość w wielu swoich ocenach, lecz również nie zamierzał stawać w jednym szeregu z ekstremistycznymi negacjonistami klimatycznymi. Dla tych bowiem jedynym argumentem za podjęciem jakiegokolwiek działania na rzecz ochrony środowiska, jest z reguły pozytywny rachunek ekonomiczny i własna wygoda.

Podtytuł wprowadza jednak w stan lekkiego zaniepokojenia. Czytamy bowiem, że:

,,Konferencja COP24 była największym politycznym wydarzeniem 2018 roku w Polsce. Jej organizacja oraz skala budziła powszechne zainteresowanie, niezależnie od stosunku wobec walki ze zmianami klimatu.''

Osobiście rozumiem to tak, iż ewentualne punkty sporne dotyczą sposobu walk ze zmianami klimatycznymi bądź ewentualnie skali antropogenicznego wpływu na nie, nie neguje się samego faktu i związanych z nim konsekwencji. Jednakowoż lektura wielu komentarzy i słuchanie niejednego polskiego polityka, gwarantuje mi zawsze w ramach tak niesprecyzowanych wypowiedzi niemiłe ciarki. Wszakże nie brakuje u nas ludzi, którzy twierdzą, że wzrost albo obniżenie średniej temperatury o ileś procent, nie będzie miało żadnego znaczenia dla Polski ani świata. Pomimo tego, iż każdy autorytet w tej dziedzinie gotów jest dać obciąć sobie palec, że zmiany klimatyczne powodujące klęski żywiołowe oraz związane z nimi problemy z dostępem do żywności i wody pitnej, do 2050 roku mogą światu zagwarantować niebagatelną liczbę 200-250 milionów uchodźców klimatycznych. Tym bardziej niepokojące wydaje się być niemal obojętne podejście blisko połowy europejskiej sceny politycznej, zdobywającej poparcie niemal wyłącznie na zapowiedziach lub realizacji restrykcyjnej polityki imigracyjnej, która nie chce zapobiegać pojawieniu się dziesięć razy większej liczby uchodźców u granic ich krajów w perspektywie kilku kolejnych dziesięcioleci.

,,Jako rodowity Ślązak doskonale zdaję sobie sprawę, jak wielkim problemem dla środowiska naturalnego jest energetyka węglowa. Prócz emisji gazów cieplarnianych, kopalnie pozostawiają za sobą kolejne ofiary tąpnięć, szkody górnicze najsilniej uderzające w najbiedniejszych czy wreszcie niskiej jakości węgiel, który spalany w starych, poniemieckich piecach niszczy przyszłość młodego pokolenia.''

Podejście autora zaskakuje mnie i cieszy. Jest to niemal dokładne przeciwieństwo tego, co czytam każdego dnia na portalach, grupach i forach osób związanych w jakichś sposób ze środowiskiem władzy albo wspierającego ją tymczasowo planktonu politycznego. Tam troska o przyszłość dzieci i wnuków pojawia się z reguły dopiero w momencie, gdy właśnie dziecko lub wnuk autora musi zostać zawieziony do szpitala ze względu na chore płuca. W pozostałych przypadkach dominuje przekonanie, że wszystko jest częścią tajemnego spisku mającego na celu pozbawienie polski przemysłu. Tylko ,,zdrajcy Ojczyzny'' mają czelność pytać, dlaczego przemysł polski musi opierać się wyłącznie na kopalniach węgla i na jego najmniej efektywnym wykorzystywaniu. Choć ekologiczne rolnictwo zapewnia większe zatrudnienie na roli niż jego obecny światowy model i podobnie ma się to z tzw. zielonymi miejscami pracy w przemyśle, jest to dla naszej klasy politycznej tajemnicą poliszynela. Polak, w ich ocenie, nie musi wykorzystywać swoich centrów badawczych, wybitnych naukowców i patentów, by wytwarzać na masową skalę panele słoneczne o efektywności lepszej, niż produkt konkurencji. Rolą Polaka jest zjeżdżać na dno kopalni w nadziei, że metan go nie zabije.

,,Jednocześnie, jako rodowity Ślązak, ekonomista i wielokrotny uczestnik międzynarodowych konferencji polityczno-ekonomicznych wiem, że opóźnienia wielu światowych państw z transformacją energetyczną nie są konsekwencją jakiegoś wielkiego spisku czy wyjątkowej głupoty i krótkowzroczności przywódców, a próbą znalezienia balansu między powinnością ekologiczną a trudnościami społecznymi i ekonomicznymi, które taka transformacja nieuchronnie by przyniosła.''

Niewątpliwie tutaj autora ma rację wyłącznie częściową. Wiele rozwiązań środowiskowych wiąże się z ogromnymi zyskami społecznymi i ekonomicznymi; o ironio, właśnie o nich mówi się podczas takich konferencji najmniej. Nie jest to również element żadnego spisku, a zwyczajnej wygody neoliberalnej klasy politycznej i braku zainteresowania tematem ze strony demagogów będących wobec neoliberałów w opozycji. Żadna ze stron nie odważy się na zmianę nieefektywnego modelu produkcji i dystrybucji żywności z obawy przed naruszeniem interesów sieci hipermarketów. Z tego samego powodu o podatku bankowym mówi się z reguły tak cicho, by banki tego nie dosłyszały i ostateczny efekt jego wprowadzenia jest czymś dalekim od zapowiadanego kompromisu.

,,Kluczem jest umiejscowienie "zielonej" energetyki jako część rozwiązania problemów światowej gospodarki, przed którymi dzisiaj stoimy. ''

Tutaj muszę ponownie dodać, że znacznie większym kluczem jest stworzenie stabilnego systemu produkcji żywności oraz dystrybucji wody pitnej. Już to pierwsze, choć z pozoru proste, sprawia poważne problemy światu, którego populacja w roku 2029 podwoi się po zaledwie pół wieku, a przez kolejne 19 lat zapewni nam dodatkowy miliard żołądków do wyżywienia.

,,Niedawny kryzys gospodarczy nie tylko pozbawił domów, oszczędności czy pracy milionów ludzi na całym świecie. Kryzys ten uwypuklił także głębokie ekonomiczne i społeczne podziały, których wymiar uderzył w serce światowej polityki wraz z Brexitem czy prezydenturą Trumpa. ''

Nie podzielam tego stanowiska autora, gdyż nie sądzę, by to głębokie podziały i wykluczenie ekonomiczne, społeczne oraz kulturalne znacznej części ludzi powodowało takimi decyzjami, jak Brexit czy wybranie Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zwłaszcza, że w obu tych przypadkach nie mamy do czynienia z żadną rewolucją ani próbami stworzenia nowego modelu ekonomicznego świata, co nie sprzyja wcale mniejszemu poparciu wyborców wobec ich alternatywnych kandydatów. Podziały i niesprawiedliwości te są już tak głębokie, że o ich zmianie mogą mówić nieznani większości ludzie pokroju Noama Chomsky'ego. Polityków gotowych wprowadzać ich pomysły w życie ani nie było, ani nie ma.

,,Dlaczego tak jest? A no dlatego, że podstawowym celem każdej rodziny na świecie jest utrzymanie i stabilność finansowa dla siebie i swoich najbliższych. Aby to osiągnąć, rządy próbują zapewniać minimum bezpieczeństwa pracy oraz ewolucyjny wymiar zmian, ponieważ tylko ewolucja gwarantuje minimalizacje niepewnej przyszłości, która jest zmorą wszystkich biedniejszych rodzin na świecie.''

Ochrona środowiska rozumiana prawidłowo, jest w tej chwili jedyną możliwością zapewnienia rosnącej gwałtownie populacji ludzi miejsc pracy i godziwego poziomu życia. Nie musi być wcale jednoznaczna z postulatami ekoterrorystów czy ludzi bez wykształcenia. Zaczyna się od zwiększenia zatrudnienia w nowym rolnictwie i przemyśle. Można to osiągnąć przez możliwość mieszkania w lokalnych demokracjach o daleko idącej niezależności energetycznej i ogromnym zaangażowaniu społecznym, po nowoczesny model ubezpieczeń społecznych i gwarantowania takich podstawowych praw człowieka, jak prawo do edukacji czy wody pitnej. Z tym ostatnim zgodzić się nie mogą globalne korporacje, pokazując nam najlepiej gdzie obecnie przebiega linia podziału, dawniej każąca nam dzielić ludzi na prawicowców i lewicowców.

,,Abstrahując od licznych happeningów, Marszów dla Ziemi i "strajków klimatycznych", które miały miały miejsce w Katowicach podczas trwania szczytu, trzeba pamiętać, że młodzi ludzie, którzy przybyli do Polski z całego świata, to nie przekrojowy obraz pokolenia, a potomkowie zamożnych rodzin ze światowych metropolii, którzy znaleźli swoją pasję w walce o "uratowanie planety", posługując się jedynie sloganami i licznymi radykalnymi żądaniami. Nie mają oni jednak pojęcia o realiach społecznych i ekonomicznych konsekwencjach realizacji ich postulatów.  Jak zauważył komentator jednego z paneli, ze świecą wśród tych młodych ludzi można znaleźć odważnych, którzy gotowi są skonfrontować swoje poglądy z rzeczywistością górników i najuboższych mieszkających w niedalekich "familokach" katowickiego Nikiszowca.''

Przede wszystkim ci wyraźnie nielubiani przez autora artykułu milleniasi, nie zawsze posiadają wykształcenie i wiedzę pozwalającą im na zrozumienie ogromu możliwości, jakie daje zielona reforma ekonomiczna i społeczna. Stąd przywiązanie do radykalnych, choć nie zawsze rozsądnych postulatów, które mieszkańcom Nikiszowca wydawać mogą się bajdurzeniem żyjącej z platynowych kart rodziców bananowej młodzieży. Jednak to właśnie na mieszkańcach Nikiszowca spoczywa największa odpowiedzialność za oddzielenie politycznej propagandy od faktów naukowych, pseudoekologii od ochrony środowiska i wprowadzenia poprzez samorząd takich drobnych zmian, które dadzą przykład całemu krajowi. Można zacząć od sąsiedzkich kompostowników, giveboxów, oświetlenia ulic przy użyciu paneli solarnych, przez targi lokalnych rolników, promocję rękodzieła, odzyskiwania materiałów, żywność bio i eko, po rozwój ekologicznych środków miejskiego transportu. Ogrody szkolne z ogólnodostępnymi kompostownikami, miejskie wielogatunkowe niskie łąki zamiast trawników również nie byłyby złym pomysłem. A gdyby przykład poszedł z samej góry i urząd gminy zakończył bezsensowny zakup plastikowych sztućców? Można by jeszcze rozważyć, wyłącznie ekologiczne wegetariańskie posiłki w szkolnych stołówkach. Bardzo by to pomogło… W połączeniu z ogólnym zaangażowaniem w inicjatywy samorządowe, sąsiedzkie i spółdzielcze, może dać to efekt w postaci miasta, gdzie znaczna część budżetu to budżet partycypacyjny, a mieszkańcy mają niebagatelny wpływ na wszelkie decyzje polityczne. Ich zaangażowanie przekłada się na kontrolę przetargów i pracy urzędników oraz tworzą nowe dzielnice przy mądrym planowaniu przestrzennym i ekologicznym, a nie wedle dyktatu deweloperów i burmistrza.

,,Drugą kwestią jest skrajne upolitycznienie tych ekologicznych aktywistów. Na porządku dziennym wśród uczestników COP24 można było dostrzec koszulki i przypinki z napisem "Social Justice Warrior" czy "Climate Feminist". Podczas konferencji prasowych rutynowo i niemal równie często jak hasła o ograniczaniu emisji CO2 padały zobowiązania do walki o "gender equality" czy prawa mniejszości seksualnych.''

Nie jest to kwestia tego, że konferencje są zarezerwowane dla osób o określonych poglądach politycznych. Jest to raczej wynik tego, że ludzie o odmiennych poglądach rzadko kiedy deklarują jakiekolwiek realne zaangażowanie w ochronę środowiska. Ich politycy nie posiadają takiego programu (pomijając przedwyborcze ogólniki), a co gorsza ogólna postawa antynaukowa każe poddawać w wątpliwość teorie uznawane przez środowisko naukowe. To ciekawe, że nie przejawia się identycznego krytycyzmu wobec idei politycznych, pomysłów gospodarczych czy całej gamy bzdur sączących się z ust wszystkich polityków. Pomimo tego, że to pierwsze podlega eksperymentom, metodologii i krytyce, a do tego drugiego wystarczy zdolność artykulacji.

,,Ba, nawet jeden z opublikowanych przy okazji COP24 raportów zwał się "Gender Just Climate Solutions", gdzie postulowane jest m.in. zwiększenie kobiet w zarządach funduszy ekologicznych czy stawianie "wrażliwości płciowej" jako pierwszo- bądź drugorzędny cel pieniędzy wydatkowanych na walkę z globalnym ociepleniem. ''

Tutaj widzimy wyraźnie, że brak zainteresowania osób o określonych poglądach politycznych zagadnieniem, powoduje co najmniej konsternację w przypadku konfrontacji z tak pozornie dziwnymi poglądami. Nie są jednak one dziwne zważywszy na chociażby takie fakty, jak ogólne zaangażowanie kobiet (na tle zaangażowania mężczyzn) w cele społeczne. Pozwolę sobie wspomnieć zero waste albo wpływ powszechnej edukacji kobiet w krajach Trzeciego Świata na znaczne zmniejszenie tamtejszego wzrostu demograficznego. Studiująca i pracująca kobieta nie ma czasu rodzić dwanaściorga dzieci, by ująć to wyjątkowo brutalnie, acz prawdziwie.

,,W innym przypadku, jak przy okazji wystąpienia przedstawiciela prezydenta Donalda Trumpa, zjawiała się cała sala aktywistów, którzy zanim Wells Griffith zdołał otworzyć usta, zaczęła udawać "wyśmiewanie" i przy akompaniamencie histerycznego krzyku rozpoczęli protest przeciwko rozwijaniu technologii węglowych. ''

Takie zachowania nie są charakterystyczne dla żadnego konkretnego środowiska politycznego. Zanik umiejętności prowadzenia merytorycznej debaty to ogólny problem, obiektywnie rzecz biorąc możliwy do dostrzeżenia w jednakowym wymiarze wszędzie. Ponad to przy tak wyraźnej polaryzacji sceny politycznej, występuje wyraźniejszy niż kiedykolwiek efekt potwierdzenia. Efektem tegoż jest już nie tyleż skłonność każdej osoby wypowiadającej się na tematy polityczne do akceptowania prawdziwości wyłącznie takich informacji, które potwierdzają jej dotychczasowe poglądy, lecz ograniczenie się wyłącznie do źródeł informacji, z którymi ta osoba się w ogólnej mierze zgadza. Jest to też efekt tak dobrze widocznego ekstremizmu obu stron barykady, niezaznajomionych już nawet z argumentacją drugiej strony, a jedynie jej koślawym propagandowym wyobrażeniem.

,,Generalnie rzecz biorąc, osoby konserwatywne czy prawicowe mogły czuć się mocno nieswojo i "nie u siebie" podczas tego spotkania, co byłoby zupełnie zrozumiałe. W tej sytuacji nie powinien dziwić dystans, jaki prezentują prawicowi politycy wygrywający w ostatnim czasie wybory na całym świecie wobec kontynuowania ambitnej polityki ekologicznej. No bo jeżeli najbardziej radykalna lewicowa ideologia łączona jest z walką o przyszłość globu, to przecież kontynuowanie tej polityki klimatycznej przez konserwatystów będzie postrzegana jako wyjątkowa słabość czy uległość wobec lewicowych aktywistów.''

Popełnia się błąd już na początku, próbując upolityczniać teorie naukowe i dzielić scenę polityczną w zależności od tego, czy ktoś w tę teorię wierzy lub nie. Bezsens takiego działania byłby widoczny dopiero wtedy, gdyby tzw. prawica i lewica (cokolwiek ma to dzisiaj znaczyć) zaczęłyby się sprzeczać o zgodność ich poglądów politycznych z teorią względności Einsteina. Warto tutaj podkreślić, że nie tylko politycy, ale także większość osób zaangażowanych w komentowanie wydarzeń politycznych, nie posiada odpowiednich kwalifikacji w tej dziedzinie i tak też nie są w stanie pojąć w pełni kwestii związanych ze zmianami klimatycznymi. Ponad to niechęć do wprowadzenia palących reform wobec których bezczynność może okazać się w perspektywie dziesięcioleci ogólnoświatową tragedią, którą dyktuje wyłącznie czyjaś niechęć do ustąpienia pola politycznym przeciwnikom, jest czymś znacznie głębszym i gorszym niż skrajnie pojmowany egoizm narodowy. Widać to najlepiej na przykładzie polityków pokroju Donalda Trumpa, którzy nie lubią imigrantów (stojąc na czele kraju imigrantów), ale i zrobią wszystko, by niedługo na świecie przybyło ich kilkaset milionów w wyniku swej skrajnie nieodpowiedzialnej polityki środowiskowej i zagranicznej. Niewątpliwie jednym z jej ważnych elementów było doprowadzenie do władzy obecnego prezydenta Brazylii, którego plany wobec lasów deszczowych powinny nas wszystkich przyprawiać o dreszcze, gdy tymczasem tzw. prawica była z powodu jego wyboru ucieszona niczym dziecko w krainie czekoladek.

,,W tym klimacie nie uda się zapewnić trwałego konsensusu na rzecz walki z emisjami gazów cieplarnianych, niezależnie od ilości podpisów pod kolejnymi dokumentami ONZ. Dopóki polityka klimatyczna nie będzie dla społeczeństwa częścią rozwiązania problemów, a nie kolejnym problemem, za kilkanaście lat znowu spotkamy się na kolejnym COP z wielkimi nadziejami i rozczarowującymi efektami.''

Ostateczna konkluzja autora jest prawdziwa, choć ja zapewne pokusiłbym się o jeszcze ciemniejszy scenariusz widząc jak bardzo podejście antynaukowe i daleko idący egoizm prowadzą nasz świat ku kolejnej katastrofie humanitarnej, demograficznej i ekonomicznej. Ponad to dostrzeżenie kryjących się już za rogiem problemów nie zależy wcale od naszych subiektywnych zdolności percepcji, lecz od posiadanych przez nas poglądów politycznych. Przypomina mi to podejście komunistów w Związku Radzieckim przekonanych święcie, że ich system musi się sprawdzać, gdy wszystko było już o krok od jednej wielkiej ruiny. Oby ta dogmatyczna ślepota, ten polityczny ekstremizm i większe zaufanie ludzi wobec polityków oraz koncernów naftowych, niż krytycznych wobec samych siebie naukowców (a tejże ważnej cechy nie przejawiają politycy), faktycznie nie doprowadziło nas do tragedii. Choć nic nie wskazuje na to, byśmy byli przygotowani na palące problemy kolejnych dziesięciu lat, z kolei te czekające nas za lat pięćdziesiąt, nie mogą być powstrzymane u progu. Działania wobec nich niepodjęte już teraz, rozpędzą nas do tego stopnia, że nie zahamujemy widząc kraniec klifu.

Wciśnijmy hamulec już teraz lub pogódźmy się z tym, że zostawimy naszym dzieciom o wiele gorszy świat, niż ten, który wcześniej sami tutaj zastaliśmy. Brzmi to co najmniej tragicznie biorąc pod uwagę fakt, że faktycznie może być coś gorszego niż zimna wojna dwóch imperiów atomowych. Może dlatego, że cierpienie w wyniku wojny atomowej jest dla wielu krótkotrwałe i nie każe latami patrzeć na śmierć z głodu setek milionów dzieci.

 

Oficjalny blog

rgrunholz.wordpress.com/2018/12/22/odpowiedzi-na-ideologie-wokol-cop24/

 

Oficjalny profil publiczny Facebook: https://www.facebook.com/grunholz.robert/

Robert Grünholz

22 grudnia 2018

 

Źródła i lektura dodatkowa:

 

Skomra Dorota: Ucieczka przed klimatem, PAH, 2012.

Richard A. Muller: The Conversion of a Climate-Change Skeptic, NY Times, 2012.

Zegar populacji: https://www.census.gov/popclock/world

Wzrost demograficzny: https://www.quora.com/What-is-the-advantage-of-having-8-billion-people-on-Earth

Adam Gwiazda: Światu grozi klęska głodu? Cała prawda o niedoborze żywności, Forsal.pl, 2017

Kryzys żywnościowy: https://www.polskieradio.pl/42/3166/Artykul/1888823,Za-10-lat-na-swiecie-zabraknie-zywnosci-Ekspert-nadchodzi-kryzys

Dwa systemy żywnościowe: //systemyzywnosciowe.igo.org.pl/

Emisja CO2 przez Polskę i Niemcy w kontekście wielkości gospodarki: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Polska-emituje-dwa-razy-mniej-CO2-niz-Niemcy-ale-gospodarke-ma-siedem-razy-mniejsza-4184005.html?fbclid=IwAR3kCw-0jM-zPzzsWvUeMwxeHzQtrsLCCq7HgGYJ1QYggyeRGL1fBVmEUyg

KOMENTARZE

  • 1
    Dałbym 3***, ale zbyt obszerny, rozmydlony, wielowątkowy tekst, który zatraca przez to wartość i w końcu nudzi, zmusza mnie do 1*
    Proszę pisać krócej, zwięźlej. Będzie ciekawiej
  • @tańczący z widłami 20:52:01
    Z tą czcionką powinno być łatwiej. Tekst tylko wydawał się długi.
  • Autor
    dla uzupełnienia tematu COP24 proponuję zapoznać się z tym tekstem:

    http://att.neon24.pl/post/146686,memento-dla-konferencji-cop24-list-otwarty
  • @Andrzej Tokarski 02:57:41
    Nie jestem w tym temacie ekspertem, ale jeśli autor proponuje między innymi większą oszczędność, minimalizm, koniec bezmyślnego konsumpcjonizmu i akcję masowego sadzenia drzew, to pozostaje mi jeno przyklasnąć.

    Mnie przede wszystkim martwi fanatyczne podejście obu stron sceny politycznej. Z jednej strony mamy taki bananowy ekologizm, coś w rodzaju krótkotrwałej mody albo bezmyślnego promowania rzeczy dalekich od realnej ochrony środowiska, z drugiej natomiast kompletną negację zmian, wpływu miliardów ludzi i przemysłu na nie oraz zbliżających się problemów z np. wyżywieniem i napojeniem tejże masy ludzkiej. Oczywiście w tym wszystkim jest z jednej strony próba ideologizacji nauki, a z drugiej kompletna anynaukowość. Obie te postawy są mi jednakowo obce, jak i przeze mnie znienawidzone.

    Średnio pocieszającą myślą jest to, że ci pierwsi niedługo obudzą się w mało przyjemnym świecie i zrozumieją tym samym powierzchowność swoich działań, gdy z kolei ci drudzy nabiorą wody w usta i będą udawać, że nigdy nikt ich nie ostrzegał przed katastrofą. Żadnych przeprosin się od nich nie doczekamy, za to na pewno przestaną nam mówić ,,dzień dobry''.
  • @Andrzej Tokarski 02:57:41
    Dostawcy już to wyrównają! Kpiny panie premierze - kpiny! "Jednocześnie negatywne skutki dla budżetu państwa zostaną zniwelowane poprzez środki ze sprzedaży uprawnień do emisji."
    Oto jak wycisnąć złoto z powietrza. Pomysł wymyślony przez Eskimosów że wschodniego wybrzeża. Szkoda, że polskojęzyczny rząd nie wypnie się na nich i nie pogoni hochsztaplerów od emisji CO2. Mieli trzy lata na wypowiedzenie i wyrzucenie do kosza tej umowy jak to inni zrobili w tym Trump/USA. Właśnie firmy dostają pisma o podwyżkach energii elektrycznej. Podrożeją produkty i usługi i na jedno wyjdzie...Miało nie być bo premier zapewniał, a jest. Z wami to normalne. Mówią jedno dzieje się drugie. Jak znam życie, opłaty za energię elektryczną zostaną zamrożone do czasu zakończenia wyborów, a potem hulajdusza! Człowiek, Europejczyk, to nie brzmi dumnie. To zmanipulowana, bezmyślna i bezwolna istota humanoidalna. Trzeba tłumaczyć ludziom dlaczego ceny energii mają wzrosnąć i dlaczego polski budżet musi przeznaczyć miliardy na kompensację wzrostów cen energii. Trzeba głośno mówić, że rząd Kopacz PO (Platforma Obywatelska) i PSL (Polskie Stronnictwo Ludowe) zgodził się na rabunkowe wprowadzenie przez Unię Europejską licencji na emisję CO2. To rozwiązanie przyjęte przez PO i PSL przyniesie określone wpływy do budżetów Niemiec czy Francji, kosztem Polskich konsumentów oraz kosztem Polskich firm. Na rachunkach powinny być wyszczególnione pozycje związane z fanaberiami "elit" Unii Europejskiej, tak żeby każdy obywatel wiedział z czego składa się cena. Tak jak na inwestycjach są znaczki, że sfinansowano ze środków UE tak przy wydatkach też powinno to być w każdej sytuacji wyszczególniane, jaka kwota idzie do UE - jako obywatele mamy prawo znać fakty i liczby, które nas bezpośrednio dotykają.
  • BRAK ROLI PAŃSTW NARODOWYCH... WASP-OWSKI EKOLOGIZM TO NEO-KOMUNIZM....
    Jak można pisać o ekologii ogólno-światowej bez uwzględnienia roli państw narodowych i bez wskazania, że ZNOWU mamy do czynienia z patologiczną międzynarodówką (antynarodową! masońską!) mającą na celu walkę z Bogiem i Wierzącymi w Boga? Podobnie jak masoński WASP-owski komunizm niszczył Europę i Świat w wieku XX-tym, obecnie ekologizm i ludobójcy ekologiczni mają ten sam cel. Bo mają tych samych mocodawców i sponsorów. Masoneria WASP-owska bierze się za kolejną rozprawę z nami. Chcą tak zamieszać, żeby ludzie wierzący, a szczególnie katolicy byli okradzeni, zmuszeni do emigracji, aborcji, wyniszczenia ekonomicznego.
    Przecież to widać. I czuć.
  • @Eugeniusz Sendecki 17:23:00
    ,,Jak można pisać o ekologii ogólno-światowej bez uwzględnienia roli państw narodowych''

    Źle zadane pytanie. Powinno ono brzmieć: do jakiego stopnia zrozumiały jest egoizm narodowy, gdy pewne decyzje w celu ratowania świata należy podejmować na szczeblu międzynarodowym? Czy uzasadnione moralnie jest ratowanie jednej kopalni, gdy w grę wchodzą interesy ludzkości i ratowanie wszystkich krajów w perspektywie długofalowej? Jak krótkowzroczni są politycy, którzy nie dostrzegają tak prostych faktów, jak konieczność uporania się za 20 lat z blisko 200 milionami uchodźców klimatycznych, skoro dziś nie chcą przyjąć nawet miliona?

    Poza tym gdyby porozumienia były ,,antynarodowe'' (albo raczej antypaństwowe, jak chyba ma wynikać z kontekstu), to nie pytano by każdego kraju o zdanie w tej kwestii. Ewentualne porozumienia byłyby podyktowane odgórnie i karano by surowo za ich nieprzestrzeganie.

    Wrzuca Pan wszystkie inicjatywy, organizacje oraz pomysły ekologiczne czy środowiskowe do jednego wora, bo tak każe Panu ograniczona perspektywa własnych poglądów politycznych. Ja z kolei za antynarodowe uważam niszczenie środowiska naszego kraju i co Pan na to? Uważam za antynarodową działalność polityków, którzy chcą utrzymywać w Polsce przestarzałe doktryny energetyczne, budowlane czy rolnicze. Uważam za antynarodową działalność powstrzymującą powstawanie zielonych miejsc pracy na rzecz zjeżdżania do kopalni i pracowania za grosze z perspektywą natychmiastowej śmierci. Uważam za antynarodową działalność niszczącą przyrodę kraju, planety i doprowadzającą do tego, że za parę dziesięcioleci będziemy mieli dwadzieścia razy więcej uchodźców niż dzisiaj, masowe klęski głodu i problemy z wodą pitną.

    Jeśli komuś jawią się w tym komuniści, masoni, ludobójcy i ich sponsorzy, to może to zawsze udowodnić. Oskarżenie od oszczerstwa różni to, że za oskarżeniem idzie dowód, a nie wiara bądź przekonanie.

    Poza tym jeśli Polacy (w tym katolicy) będą emigrować za 30-40 lat z kraju, to z pewnością katastrofa ekologiczna może być jedną z przyczyn tejże emigracji. Czego nie potrafią dostrzec tzw. prawicowi politycy, jak jeden mąż krótkowzroczni, egoistyczni i przeliczający ludzkie życie na srebrniki. Przecież to widać i czuć.
  • @RobertGrunholz 12:57:02
    rzeczywiście chyba nie do końca Pan zrozumiał przekaz mojego felietonu
  • @Andrzej Tokarski 17:56:32
    Ależ nie o nim w kolejnych akapitach pisałem. Poruszyłem temat, który jest mi bliższy. W sprawie Pańskiego felietonu nie mam wiele do dodania...
  • @RobertGrunholz 17:48:03
    Morawiecki cytat: "na poziomie podobnym jak w roku 2018" aha, czyli już nie takim samym, tylko "podobnym"... I jeszcze "ze sprzedaży praw do emisji", to może nie trzeba było ich kupować i wtedy w ogóle by podwyżek nie było? Co za bełkot! I co dalej? Czy premier Morawiecki, który przyznaje sam, że obniżył akcyzę do minimalnego dopuszczalnego prawem unijnym poziomu da gwarancję , że unijnym hersztom nie przyjdzie do głowy kolejne podniesienie cen za emisję CO2? Co wtedy?? Konkurencja między przedsiębiorstwami to załatwi? Całe to gadanie o konkurencji i konkurencyjności, które mają być panaceum na wszystko, jakoś nikogo nie skłania do refleksji, do którego momentu można konkurować, w którym momencie konkurencja staje się po prostu wzajemnym wyniszczaniem. Wszystkie to rozwiązania moim zdaniem mają być jedynie plasterkiem w przedwyborczym okresie. Jako obywatele zależni od czynników zewnętrznych nie zyskujemy żadnych gwarancji w dłuższym okresie czasu. Jedyną gwarancją byłoby wyjście z UE i wypowiedzenie idiotycznych , narzucanych przez Bank Światowy umów międzynarodowych.
  • @kula Lis 68 19:12:38
    Nie wiem co siedzi w głowie premiera bankiera ,,we, the people''. Na pewno nic co choć trochę przypominałoby troskę o dobro tych spoza powyższego kręgu. Dlatego też nie mam powodu wiązać ochrony środowiska czy realnych programów ekologicznych z jego osobą albo z obecnym rządem, wyraźnie bardziej sprzyjającym panującym w Waszyngtonie gustom antynaukowej hipokryzji, egoizmu i krótkowzroczności.

    Tyleż mam też do powiedzenia na temat jego bankierskiej zabawy w tworzenie gospodarki papierów wartościowych, obligacji i projektów PowerPointa. Nie dziwi mnie więc tym bardziej fakt, że nie rozumie na czym polega ekologia i że nie ogranicza się ona do kwestii związanych z CO2. Zresztą, organizacja konferencji w Katowicach udowodniła, że niczego ze światowych reform ekologicznych nasz premier nie pojmuje. Niech dalej jedzą steki i opierają przemysł kraju na wydobyciu oraz najmniej efektywnym wykorzystaniu węgla. Jeśli ktoś lubi żyć mentalnie w latach 60-tych, jego wola. W końcu ćwierć społeczeństwa to właśnie wybrała w wyborach, więc nie można mieć do nikogo innego pretensji poza wyborcami.
  • @Andrzej Tokarski 17:56:32
    Nie ważne ile CO2, ważne kto bierze pieniądze. Zarządcy Polską są bardziej "święci od papieża" i zaciekle realizują wytyczne bandyckiego ONZ. Tzw. zrównoważony rozwój to ściema i droga do przejęcia kontroli nad całym światem ludzkim i materialnym - szatańskie dzieło. Prof. Szyszko miał być szefem COP24. Olbrzymim sukcesem prof. Szyszko było to, że wprowadził koncepcji absorpcji CO2 przez lasy w bilansie emisji CO2.w Paryżu. Koncepcja ta została przyjęta wbrew olbrzymiemu oporowi Niemiec i Francji. Przełożenie tej koncepcji na reguły płacenia miało zostać wprowadzone w Katowicach. Nie zostało (sic!). Ma zostać uzupełnione na konferencji za rok ... Duda wymusił usunięcie prof. Szyszki na życzenie Niemiec i Francji (listonosz niemiecki)... Jak powiedział w "Polskim Punkcie Widzenia" vice min. Środowiska sprawa bilansowania CO2 praktycznie w ogóle nie została poruszona przez polską prezydenturę. Również reguły płacenia nie zostały w Katowicach ustalone a więc sposób liczenia emisji CO2 nie uległ zmianie..Jakie są koszta dla Polski i ile jest warty prof. Szyszko? Prof. Szyszko podliczył i pokazał, że Lasy Polskie absorbują rocznie 50 mln ton CO2. Certyfikat na jedną tonę kosztuje 25 euro. A wiec 50 ton CO2 x 25 euro/tone = 1250 mln euro = 1.25 mld euro. Obecne reguły liczenia emisji będą obowiązywać co najmniej 2 lata, a wiec 2 x 1.25 mld = 2.5 mld euro co odpowiada 15mld zł. To jest potworna suma wyrzucona przez okna i obciążające Polską Gospodarkę. Prof. Szyszko wymusiłby przyjęcie reguł bilansowania CO2 w wycenie obciążania CO2. Dlatego właśnie Niemcy i Francja zrobiły wszystko, żeby go usunąć. Dzięki kapitulacji, wiernopoddaństwu Dudy i Morawieckiego Niemcy i Francja osiągnęły swój cel a straty dla Polski wynoszą co najmniej 2.5 mld euro i dokładnie tyle jest warty prof. Szyszko w euro: 2.5 mld. Podsumowanie: Niemcy z Francją odniosły olbrzymie zwycięstwo a Polska jeszcze większą porażkę w wyniku całkowitej kapitulacji. To jest porażające. Globalne ocieplenie czy globalna manipulacja? [VIDEO]..
    https://youtu.be/aUU3Gsf7M_U


    Coraz częściej słyszmy dramatyczne alarmy wzywające do radykalnych zmian mających na celu powstrzymanie zmian klimatycznych. Przeróżne autorytety oznajmiają, że zbliżająca się katastrofa jest nieunikniona, chyba że…zrezygnujemy z gospodarki opartej na węglu. Czy to możliwe, aby nasze działania miały jakikolwiek wpływ na zmiany jakie dziś obserwujemy? Postanowiliśmy sprawdzić co kryje się za kulisami „walki ze zmianami klimatu”. W ostatnim czasie zewsząd dochodziły nas głosy wzywające świat (w tym Polski rząd) do walki z globalnym ociepleniem. Były one szczególnie widoczne podczas COP24 odbywającego się w Katowicach. Rezygnacja z energetyki opartej na węglu, wprowadzenie odnawialnych źródeł energii, przejście na weganizm. To tylko niektóre postulaty międzynarodowej agendy grożącej, że jeżeli nie podejmiemy radykalnych działań, wkrótce będziemy świadkami globalnej katastrofy ekologicznej. Wprowadzanie konkretnych rozwiązań systemowych pokazało, że temat traktowany jest bardzo poważnie. Niespójne i wątpliwe teorie naukowe, ponadpaństwowe porozumienia, potężne grupy nacisku. Sterowanie krajowymi gospodarkami, uzależnianie od „czystej energii” czy nawet…plany depopulacyjne. To tylko część zagadnień, do których dotarliśmy podczas naszego dziennikarskiego śledztwa.

    Piotr Relich


    https://www.pch24.pl/globalne-ocieplenie-czy-globalna-manipulacja---video-,64803,tv.html
  • @kula Lis 68 19:49:00
    Jakie wykształcenie ma pan Piotr Relich, by pisać o ,,wątpliwych teoriach naukowych''? Skoro są one teoriami, to ad definitione nie są raczej wątpliwe. Poza tym nie rozumiem co jest złego w ponadpaństwowych porozumieniach, gdy mamy do czynienia z globalnym problemem?

    Grupy nacisku posiadają obie strony, o czym zapewne autor niechętnie wspomni. Musiałby wtedy napisać, że rząd Stanów Zjednoczonych i koncerny naftowe naciskały na amerykańskie ośrodki badawcze, by były bardziej ,,sceptyczne'' wobec problematyki zmian klimatycznych. Niektórych z tych ,,sceptyków'' szybko przyłapano z nafciarzami. Ale oczywiście, sugeruje się wyłącznie przekupstwo jednej strony, choć praktycznie rzecz biorąc jest ono niemal niemożliwe.

    Tak, niemożliwym jest przekupienie naukowców z kilkunastu różnych dziedzin, liczących w sumie setki tysięcy osób mieszkających w różnych krajach, pracujących dla różnych ośrodków i uczelni oraz żyjących przynajmniej na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat. Za to przekupienie garstki ,,sceptyków'' byłoby niesamowicie proste i mało kosztowne, z czego nafciarze szybko skorzystali. Resztę dodało ogólne nastawienie antynaukowe i pseudo-sceptyczne pewnych środowisk politycznych, dla których sceptycyzm to nie merytoryczna i logiczna krytyka nauki (albowiem ta odbywa się na łamach samej nauki), lecz negowanie wszelkich faktów niezgodnych z ich opiniami religijnymi czy politycznymi. W normalnym słowniku nazywa się to oszołomstwem, ja jednak zazwyczaj piszę o fanatyzmie lub ekstremizmie, by nikogo niepotrzebnie nie urażać...

    Poza tym autor, ponownie jak nasz premier, pisze o węglu jak o podstawowym problemie porozumień (błędnie) i w dodatku wspomina o jakimś tam weganizmie, najwyraźniej nie rozumiejąc problematyki przemysłowej hodowli zwierząt i utrzymywania skrajnie nienaturalnej mięsnej diety na wzór diety amerykańskiej u kolejnych paru miliardów ludzi w krajach rozwijających się. Jeśli nie rozumie na czym polega problem zapewnienia paru porcji mięsa kolejnym 2 miliardom ludzi w przeciągu paru lat, to najwyraźniej brak mu kompetencji do wypowiadania się w tym temacie. Żarciki o przymusowym przechodzeniu na weganizm nie śmieszą ludzi zajmujących się zawodowo problemami światowego rolnictwa i dystrybucji żywności.
  • @RobertGrunholz 18:10:25
    https://youtu.be/aUU3Gsf7M_U

    Globalne kłamstwo, globalne zastraszanie ludzi przez tych, którzy chcą przejąć rolę Boga. Zabawa w Boga zawsze kończy się źle. Gdyż już w mitologiach można zobaczyć, że tam gdzie było więcej niż jeden Bóg zawsze trwała rzeź bóstw między sobą o prym. Zmiany klimatyczne są faktem. Każde dziecko wie, że w nocy jest zimniej niż w południe oraz, że latem jest cieplej niż zimą. Nie ma żadnego globalnego ocieplenia to są normalne zmiany klimatu trwające od zawsze. Wielu widzi w tym interes.Jedni na handlu CO2, drudzy na możliwościach sterowania społeczeństwem , jeszcze inni na produkcji tzw.energii odnawialnej, a co za tym idzie? Powiększanie przepaści między kastą a pospólstwem,bo kto w konsekwencji za to będzie płacił? Twierdzenie, że ktoś jest wstanie przewidzieć, że za 50 lat nastąpi katastrofa z powodu "efektu cieplarnianego", to właściwie pycha wołająca o pomstę do Nieba i skrajnie nieprofesjonalne jeśli chodzi o "warsztat" naukowy tezy, no cóż papier jest cierpliwy ...Więc pewnie zdecydowanie łatwiej "przewidzieć", czy za 30 dni w jakimś miejscu na globie będzie padał śnieg, czy deszcz niż "ekstrapolować" CO2 na 50 lat na przód. Były poważne, naukowe przewidywania ,że miasta przestaną się rozwijać z powodu zalegającego nawozu końskiego, bo transport był wówczas oparty o dorożki. Znakomity film. Cała wiedza o największym kłamstwie dzisiejszych czasów - w pigułce. Ostatnie słowo: Uważajcie! - jest tu najważniejsze, bo wypowiadającym się naukowcom (tym prawdziwym!) chodzi wszak o przezwyciężenie ociężałości umysłowej tzw. lemingów, globalnych lemingów. Bo czy np. promotorzy niewoli, zaprowadzanej właśnie dzięki klimatycznemu kłamstwu, obliczyli już i czy powiedzą ludziom, w jaki sposób człowiek przyszłości zamierza zutylizować te gigantyczne fermy wiatraków, zbudowane wszak z materiału o wiele, wiele bardziej opornego niż torebka z polietylenu? Jak zutylizuje się zużyte ogniwa foto-woltaiczne? Ile energii będzie na to potrzebne? I skąd ją "oni" wezmą? Absurd goni tu absurd, a słowa otrzeźwienia są zakrzykiwane. To prawdziwy totalitaryzm, bezduszny i cyniczny. A jak pogrzebać głębiej, okazuje się, że ma on proweniencję... no, niestety - demoniczną. Eko energia. Pewnie fotowoltaika. Ciekawe ile kosztuje wytworzenie takiego ogniwa fotowoltaicznego, ile do tego potrzeba rzadkich pierwiastków, które ktoś musi z ziemi wykopać w Afryce. Tam ludzie pracują w niewolniczych warunkach no ale tego nie widać więc jest fajnie. Elektromobilność też jest czysta prąd jest z gniazdka. A ile kosztuje wytworzenie tych potężnych akumulatorów, które po kilku latach są do wyrzucenia ? Elektrownia jądrowa też jest czysta bo nie kopci. Tylko co potem zrobić z odpadami promieniotwórczymi przez następne 1000 lat. A te wulkany ? Może je zatkamy aby nie smrodziły ? A Niemieckie elektrownie przy naszej granicy ? Na pewno pachną fiołkami. Najlepiej przesiąść się na rowery. Musimy ograniczyć tylko kto pierwszy, od kogo zaczniemy ? Pewnie od nas, jak zwykle.
  • @RobertGrunholz 20:00:50
    A ty jakie masz? Pochwal się tu.
  • Zmiany klimatyczne , nadprodukcja CO2, o których mówi się oficjalnie i głośno , to przykrywka dla tajnej broni ektromagnetycznej
    pozostającej poza wszelką kontrolą i coraz częściej tajnie stosowaną na planecie ziemia , skutkującą tsunami, trzęsieniami ziemi, powodziami i nawodnieniami , kataklizmami pogodowymi , mającymi na celu zastraszyć ludzkość po to , by móc ją całkowicie zniewolić.

    Materiał filmowy demaskujący fakt testowania broni elektromagnetycznej /pogodowej w Parku na Zdrowiu w Łodzi
    https://www.youtube.com/watch?v=-Mj2tPT7fmA&t=605s&fbclid=IwAR3l7z5GkFB05zIFBTmcX3joWbM7WqADW9iEr9FgFh4bAeNnsbKnOB4q3Ns

    Pod filmem tym sztucznie zaniżana jest jego oglądalność.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY