Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
8 postów 81 komentarzy

Blog Roberta Grünholz

RobertGrunholz - www.rgrunholz.wordpress.com Urodzony w 1995, od 2007 zamieszkały w Szwecji. Publicysta, bloger, działacz spółdzielczy i studencki.

Szwedzkie mity

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wbrew twierdzeniom prawicowych publicystów, w Szwecji nie ma żadnych no-go-zon. Ale w takim razie czym są te strefy?

W wieku 15 lat opublikowałem kilka części zaginionych już w odmętach Internetu ,,mitów skandynawskich”. Nie była to wybitna publicystyka, jednak dawała ona wielu osobom pojęcie o tym jak bardzo współczesna Szwecja różni się w rzeczywistości od tego mitu raju, który nadal pokutuje w ogólnej świadomości społeczeństwa. Od tamtej pory minęło sporo czasu, przeżyłem w Sztokholmie już ponad połowę swego życia, lepiej poznałem pewne aspekty życia tutejszych i gdy zabierałem się do pisania tego artykułu okazało się, że nie chcę po raz kolejny pisać o tym samym.

Szczęśliwie złożyło się, iż zaledwie wczoraj na paru facebookowych grupach pojawiły się nowinki ze Szwecji, które można nazwać wyłącznie mianem fake news. Wbrew pozorom i zapewnieniom ekspertów, nie jest to jeno domena krajów grupy BRICS, gdyż tego rodzaju fake news odnajduję codziennie na portalach brytyjskich, amerykańskich, francuskich i przede wszystkim niemieckich. W szwedzkich odnajduję już wyłącznie folwark zwierzęcy i rok 1984, ale o tym napiszę może przy innej okazji…

Te fałszywe wiadomości dotyczące Szwecji są jednak najczęściej publikowane przez tzw. ,,portale prawicowe” i ,,media patriotyczne”. Dlaczego? Problemem jest panująca religia politycznej poprawności doprowadzająca do tak skrajnie groteskowych sytuacji, iż nikogo zorientowanego nie może zdziwić już nic co wymyślą tubylczy politycy i oligarchiczne media. W wielu przypadkach te nieprawdopodobne dla większości ludzi informacje, są jak najbardziej prawdziwe, choćby wywoływały u wszystkich poza Szwedami niekontrolowane wybuchy śmiechu bądź myśli samobójcze. Jest to idealna pożywka dla wielu środowisk, czego efektem jest gargantuiczna ilość fake news; momentami wyjątkowo tragicznych i nierealnych, ale i tak akceptowanych jako niezaprzeczalny fakt przez większość czytelników. Nikogo nie dziwi już szwedzki rząd z Ulicy Sezamkowej, więc można na temat Szwecji publikować wyssane z palca fakty, by zdecydowana większość osób bezkrytycznie przyjmowała je do wiadomości.

W związku z tym wdałem się wczoraj w bezsensowną dyskusję z wyjątkowo prostackim i wulgarnym komentatorem, który był tak przeświadczony o dokonanym już upadku Szwecji, iż gdyby usłyszał o przejęciu władzy przez gangi jaszczuroludzi, to mógłby również i w nich uwierzyć. Niestety dla niego, zbyt długo żyję w tym kraju, by wierzyć we wszystko co na jego temat przeczytam. Na co dzień w Sztokholmie mieszkam, studiuję i śledzę szwedzkie media, więc nie przekona mnie żaden anonimowy artykuł, w którym opowiada się o nieistniejących ludziach, o fikcyjnych apelach i o dzielnicach, które akurat ja widuję często na oczy; w porównaniu do anonimowych reporterów, mnożących się niczym kałuże po deszczu ,,profesjonalnych witryn informacyjnych”.

No-go-zon

W Szwecji istnieją jedynie strefy nazywane ,,utsatta område”. Nie są to dzielnice (wbrew kłamliwym twierdzeniom często doświadczonych publicystów) w których służby porządkowe nie wykonują już żadnych zadań, gdzie nie istnieją struktury państwowe, każdego dnia płoną blokowiska, a w parkach nie ma ławek ani huśtawek. Są to jednak z całą pewnością bardzo problematyczne strefy! Policja miewa tam trudności np. napotykając na wielu niechętnych do współpracy mieszkańców, rozwijają się tam niegdyś nieistniejące w tym kraju gangi oraz grupy ekstremistyczne, panuje wysokie bezrobocie i statystycznie zdarza się tam więcej przestępstw, niż w pozostałych rejonach. Ich liczba zwiększyła się dramatycznie w ostatnich latach. Z tej racji jednak, że są to strefy społecznego wykluczenia, a nie strefy w których władzę sprawują gangi, nie można mówić o strefach no-go-zon w Szwecji, gdyż takowych tutaj po prostu nie ma. 

Tak się składa, że jestem mieszkańcem jednej z dzielnic, którą policja zaliczyła do ,,,utsatt område” w 2016. Liczne grupy imigranckiej (tak, tak, nie szwedzkiej, drodzy politycznie poprawni propagandziści) młodzieży potrafią skutecznie odstraszyć wszystkich, którzy muszą późnym wieczorem wrócić do domu z metra lub autobusu. Gazety niechętnie informują statystyki i ankiety przeprowadzane wśród mieszkańców.

Policja nie ma środków, ani możliwości, by porządnie przetrzepać bandziorom skóry. W Niemczech dwóch konduktorów usłyszało, że są rasistami, ponieważ wyrzucili z pociągu czarnoskórego mężczyznę bez biletu. Kupowanie biletów jest wyłącznie dla tubylczych Europejczyków, którzy co rok muszą znosić podwyżki cen, by pozostali mogli jeździć ,,na gapę”. Prokuratura i sądy wypuszczają na wolność gwałcicieli i morderców. Kary są bardziej niż śmieszne, a często można ich w ogóle uniknąć. W tym celu wystarczy niezły adwokat, groźba oskarżenia policji o rasizm i uniewinniające pochodzenie.

Mimo tego, codzienne życie toczy się tutaj na tyle normalnie, na ile jeszcze może. Działają tu nadal instytucje kulturalne i społeczne. Radiowozy i piesze patrole policji odwiedzają najbardziej zaludnione miejsca każdego dnia. Wozy straży pożarnej oraz karetki przejeżdżają tutaj na każde wezwanie i nie potrzebują do tego policyjnej obstawy. Oczywiście, biorąc pod uwagę, że mamy teraz aż 61 ,,utsatta område”, często policja widzi w nich latające kamienie i spotyka się z agresją młodych mieszkańców dzielnic. Nie zdarza się to jednak wszędzie, ani codziennie. Jest to zjawisko coraz częstsze, jednak jeszcze nikt nie zdążył się do tego przyzwyczaić.

Jest teraz ciepło, a w parku i na placu zabaw jest minimum setka dzieci. Gdzieś w oddali urządzono kameralny koncert. Nikt nikogo nie napada na środku ulicy. Mieszka nas tutaj ponad dziesięć tysięcy osób, ale po wielu latach mieszkania w tej dzielnicy wielu z nas nadal nie doświadczyło niczego złego. Statystycznie poszkodowanych jest tu więcej niż w innych dzielnicach, ale żadna wojna nie jest tu jeszcze codziennością.

Policjanci odchodzą z pracy, ponieważ nie ma sensu łapanie przestępców wypuszczanych po chwili na wolność. Komisariaty są zamykane, ponieważ nie ma w nich komu pracować. Gangi czują się bezkarne, choć od czasu do czasu ktoś próbuje dobrać im się do skóry. Czy są to zatem dzielnice wykluczenia społecznego? Biorąc pod uwagę wskaźniki bezrobocia i niskie zarobki, to tak. Czy są to dzielnice w których panuje wyższa przestępczość niż w centrum miasta? Naturalnie. Czy jednak wzywając tutaj dwukrotnie karetkę, widziałem ją w obstawie radiowozów? Nie. Czy sam byłem przez kogoś chociaż zaczepiony? Nie. Czy byłem świadkiem popełniania przestępstw? Nie.

Wiem, że to nie jest to, czego mogli spodziewać się moi czytelnicy. Jeśli ktoś jest przekonany o tragicznej sytuacji Szwecji, to widzi Sztokholm jak wielką paryską 13 dzielnicę (w wersji kinowej). Widzi zastraszonych ludzi uciekających przed hordami przestępców. Prawda jest jednak taka, że jeszcze długo nie będzie tu Paryża. Czy to oznacza dla nas ratunek i nadzieję? Bynajmniej. Ale da się tutaj jeszcze żyć, wcale nie gorzej niż w wielu dzielnicach Berlina czy Londynu.

Służba zdrowia

Pozostaje gorsza niż w Polsce. Piszę to z pełną świadomością tego, iż mamy w Szwecji wielu wybitnych specjalistów od różnych chorób. Nie mniej, dotarcie do nich to istna udręka. Lekarze pierwszego kontaktu to w 90% przypadków konowały, które na widok rentgenowskiego zdjęcia kolana mają problem ze stwierdzeniem, czy jest to kolano prawe, czy lewe (autentyczna sytuacja). Nie biorą pod uwagę takiej możliwości, że komuś ból nie pozwala pracować. Nie biorą pod uwagę faktu, że ,,niewinne przeziębienie” to tak naprawdę zapalenie płuc. Wydawać by się mogło, że uczyli się jedynie o grypie i mają na nią tylko jedną receptę. Chorym na reumatyzm szczerze współczuję. W Polsce (po odstaniu w kolejce) można spodziewać się większego współczucia, profesjonalizmu, porady i działającego leku. Szwedom pozostaje jedynie wyciągnąć nogi… w samolocie tanich linii lecącym do Gdańska. Co też bardzo ochoczo czynią.

Sytuacja mieszkaniowa

Zła, a nawet tragiczna. Ciągły brak mieszkań nie jest przypadkiem, ani wynikiem braku jakiejkolwiek polityki mieszkaniowej państwa. Jest to po prostu zmowa mająca na celu sprowadzanie do Szwecji tak niebywałych ilości imigrantów, iż nikt nie jest w stanie nadążać z ich kwaterowaniem (nie wspominając już o mieszkaniach dla miejscowych). Ceny najmu mogą być zatem wyższe niż zarobki wielu osób, a bańka na rynku nieruchomości rośnie w najlepsze i pewnego dnia pęknie z głośnym hukiem.

A poza tym? 

Poza tym nie jest ani dobrze, ani źle. Mamy nadal tragiczny system edukacji i całkiem niezłą infrastrukturę. Dużą pomoc socjalną, ale tylko dla przybyszów spoza Europy. Oligarchiczny system polityczny, ale dający większe poczucie wpływu na losy kraju, niż ordynacja wyborcza w Polsce. Poza tym ładne widoki i dużo zabytków. Turystów zapraszamy. Tubylców ostrzegamy: głupota ma swoje konsekwencje, nawet jeśli z początku nie dotykają one wszystkich z nas. Fakt, że blisko 20% Szwedów mówi już po cichu, iż pora coś zmienić bądź zaplanować wyprowadzkę, świadczy jednak o tym, iż mediom należącym do dwóch koncernów (Schibsted i Bonnier) nie udało się w pełni wyprać wszystkim mózgów.

Przykro mi, iż zepsułem wielu osobom wizję Sztokholmu, który według nich wygląda już niczym Bagdad albo Mogadiszu. Nie będę kłamać i zaciemniać rzeczywistości tylko dlatego, że nie popieram takiej polityki oraz naszego rządu Kermita, Panny Piggy i Gonzo. Nie będę niczego wymyślać, by przestraszyć czytelników i zmusić ich do refleksji. Prawda też piękna nie jest i refleksja powinna po takiej lekturze przyjść. Ma to jeszcze jedną zaletę: prawdy nie da się tak całkiem ukryć, ani zakrzyczeć. Żaden dziennikarzyna nie oskarży mnie o manipulacje, skoro widzę własnymi oczami każdego dnia to, o czym on może zaledwie przeczytać.

Żyję w no-go-zon. Nie jest ona jednak tak całkiem no-go… O czym to świadczy? Że nie ma racji lewicowy propagandzista, ani prawicowcy manipulator.

Jest to najprawdopodobniej pierwsza osobista relacja wieloletniego mieszkańca ,,utsatt område”, nazywanego także ,,no-go-zon”, napisana w języku polskim. Pokazuje problemy, ale także normalnych ludzi i dzieci chodzące codziennie po parku. Nie spodoba się więc nikomu i nikt jej już nie opublikuje. Dobrze się czuję z tą myślą, więc w przyszłości dodam jeszcze całą galerię zdjęć z naszej dzielnicy. Jestem też ciekaw ile osób dotarło do samego końca… Wszakże wiem dobrze, że najlepiej czują się ci ludzie, którzy sami się okłamują. Nic tak nie boli jak prawda, ale też nic tak nie uzależnia jak ona. Zapraszam zatem po więcej butelek!

Oficjalny blog

rgrunholz.wordpress.com

Oficjalny profil publiczny Facebook: https://www.facebook.com/grunholz.robert/

Robert Grünholz

29 czerwca 2017

 

 

KOMENTARZE

  • Każdy ma swoja prawdę
    Kilka razy słuchałam na wrealu24.tv p.Krzysztofa, Polaka z Malmo, mówi zupełnie co innego niż Pan, podobnie Jerzy Grunwald, który po latach wrócił do Polski. No i p.Joanna Teglund, spec od imigracji która w tej branży pracowała, od 37 lat w Szwecji i też zupełnie inne zdanie, do posłuchania na YT. W moimym odbiorze p.Teglund jest niezwykle wiarygodna w tym co mówi, zwłaszcza, że ostrzega Polaków przed pójściem droga Szwedów.
  • Czyli wrzod jeszcze nie dojrzal.
    Osobiscie radze kupic sobie jakis kastet i gaz pieprzowy.
    Z Panskiego opisu wynika , ze Szwecja juz nie jest panstwem o najwyzszej stopie zyciowej.
  • @
    Trzy żydowskie konglomeraty medialne całkowicie dominują w Szwecji. Są to, grupa Bonnier, Schibsted i Stampen. Oto lista siedmiu czołowych dzienników i ich właściciele.

    1. Aftonbladet, Schibsted

    2. Dagens Nyheter, Bonnier

    3. Expressen, Bonnier

    4. Goteborgs-Posten, Stampen

    5. Svenska Dagbladet, Schibsted

    6. Sydsvenskan, Bonnier

    7. Dagens Industry, Bonnier

    Żaden z dużych dzienników nie należy do Szwedów.

    Żydowska rodzina Bonnier posiada imperium medialne, które swoim zasięgiem daleko wykracza poza Szwecję. Prowadzi działalność wydawniczą i filmową w Niemczech, Danii, Norwegii i Finlandii. W 2007 Bonnier Magazine Group kupił 18 magazynów od Time Inc. i w sumie posiada ich 40 w samych Stanach Zjednoczonych. Działają jako wydawnictwo także w Wielkiej Brytanii, Francji i Australii. Wydają dzienniki biznesowe w Rosji, Estonii, Litwie, Polsce, Słowenii.

    Żydowska rodzina Hjorne kontroluje Stampen Group. Należą do nich 23 gazety w Szwecji, 35 lokalnych tygodników, drukarnie i firmy dystrybucyjne. Kontrolują także kilka największych społecznościowych portali w Szwecji.

    Schibsted – to międzynarodowy koncern mediowy, kontrolowany przez żydowskie banki Goldman Sachs, JP Morgan i Bank of New York Mellon. Działa w 27 krajach, przede wszystkim w Szwecji i Norwegii, a także w Polsce. Siedziba główna znajduje się w Oslo. Posiada udziały w gazetach, portalach internetowych, telewizjach i firmach produkujących filmy. Należą do niego największe gazety w Norwegii: Aftenposten i Verdens Gang.
  • @ staszek kieliszek
    Stopa zyciowa poleciala w dol bo skonczyly sie zaskurniaki z przezutu rosyjskiego zlota do stanow zjednoczonych[ a bylo tego tysiace ton,ba podobno dziesiatki tys] po ,,zwycieskiej,,rewolucji pazdziernikowej .Bo wlasnie w Szwecja i jej banki byla taka baza przezutowa. No i byc moze mieli troche tantiemow nakradzionych Polsce podczas tzw Potopu bo wbrew pozora w obiegu byly spore ilosci srebra i zlota [ alle nieznam problemu jako takiego wychodze z zalozenia ze kazda wojna wygrana daje takie profity
  • Przyznam się że nie rozumiem
    bo z jednej strony maluje pan obraz dość odległy od "klimatów bullerbyn" a z drugie pisze że nie jest aż tak źle.
    Może ma pan podwyższony próg tolerancji .Albo z powodów psychologicznych "lekko" utożsamia się z emigrantami.
    Gdyby mógł pan przełożyć to na język liczb...(liczby są takie bezstronne że aż bezwzględne ) to dało by to nam wyobrażenie o tym i owym.
    Dajmy na to ilu emigrantów żyje w Szwecji .Jaki procent z nich regularnie uczestniczy w obrzędach religijnych ,ilu etnicznych Szwedów regularnie uczestniczy w życiu religijnym,jak jest dzietność emigrantów a jaka Szwedów i takie tam
  • A to dobre!
    Na mojej ulicy, w najbliższym otoczeniu, mieszka prawdopodobnie przynajmniej połowa imigrantów, bardzo często kolorowych. Dwie ulice dalej, w jednym kierunku, gdzie jest kilkanaście niewysokich bloków, mieszka ich znakomita większość; w innych - większość tubylców. Kiedy był tu przemysł, było to miasteczko robotnicze, a więc klasa średnia/ niższa klasa średnia.
    Nie wyobrażam sobie, abym nie mogła wieczorem spokojnie wrócić do domu, albo aby „latały kamienie”. To się normalnym ludziom nie mieści w głowie i jest nie do przyjęcia i jak dla mnie, byłaby to dzielnica, którą należy szerokim łukiem omijać - czyli strefa no-go, a nie w niej mieszkać.
  • @jan 19:25:02
    //No i byc moze mieli troche tantiemow nakradzionych Polsce podczas tzw Potopu//

    Jakie "trochę" .Z tego czego się dowiadują (człowiek jednak uczy się całe życie), "szwedzki potop" był najbardziej rujnującą nas wojną.Niby wygraliśmy ale de facto przegraliśmy bo od tego momentu zaczął się nasz upadek.Pozbawiona ekonomicznych podstaw egzystencji polska szlachta zaczęła sprzedawać to co jej pozostało czyli głosy na sejmach.
    W lecie ukazała się świetna książka (będąca pracą naukową) "Kraina upartych niepogód" która w sposób szczegółowy opisuje tamte "po potopowe" kwestie.
    https://www.youtube.com/watch?v=kg-PDRkPFXk
  • @ikulalibal 21:14:22
    " "szwedzki potop" był najbardziej rujnującą nas wojną."

    A nasi strażacy się wyrwali gasić u nich lasy.
    Palcem bym nie kiwnął, aż by wszystko zwrócili. Z procentem. Za 350 lat ;-)

    Potem bym się zastanowił czy warto narażać życie naszych strażaków, zważywszy do czego cały ten potop doprowadził.

    Pozdro!
  • @finka 18:39:34
    Wywiad z Panią Teglund sam na swoim blogu publikowałem. O ile dobrze pamiętam, miał przynajmniej pięćdziesiąt tysięcy unikalnych wyświetleń. Wypowiedzi Pana nazywającego się Jerzy Grunwald również są mi znane.

    Proszę jednak zwrócić uwagę na jakże istotny fakt, jakim jest skrzywienie ideowe postrzegania rzeczywistości. Prawicowcy z reguły pałają niechęcią do Szwecji, jej kultury i społecznych rozwiązań. Widać to np. w wywiadzie z Panią Teglund, która tutejsze zwyczaje ocenia negatywnie z pozycji konserwatywnej Polki, ale które jednak obiektywnie rzecz biorąc wynikają wyłącznie z różnicy kulturowej, a nie z tego powodu, że Szwecja jest na drodze do jakiegoś moralnego czy cywilizacyjnego upadku. Równie dobrze konserwatywny katolik może dziwić się zwyczajom muzułmanów czy hindusów i je wartościować, ale nie oddaje to nam w żaden sposób rzeczywistości. To tylko efekt okularów.

    Przypominam, że np. Szwecja mimo przyjęcia OGROMNEJ ilości uchodźców oraz imigrantów, jest nadal w znacznie lepszej kondycji gospodarczej niż Polska. W dodatku nie dzięki tapetom zrabowanym w czasie potopu, jakby to chcieli widzieć niektórzy. System gospodarczy nie upada, mimo przepowiadających jego upadek liberałów. Ilekolwiek Szwecja nie wydawałaby na przyjmowanie tej masy ludzkiej do swojego kraju, nawet się jakoś specjalnie w tym celu nie zadłuża. Tymczasem Polska, która długo była pozbawiona jakiejkolwiek realnej polityki socjalnej, zadłuża się na potęgę, by utrzymywać biurokratów, przywileje kasty uprzywilejowanych i by łatać dziury korupcyjno-nepotystyczne. Tymczasem Szwedzi nadal wydają na to SWOJE pieniądze, są społeczeństwem altruistycznym, solidarnym, chętnie płacącym swoje podatki i ocenianie tego z perspektywy Polaków mających do kwestii państwowych skrajnie inne podejście, nie sprzyja obiektywnej ocenie faktów.

    Mimo wszystko warto słuchać i tego głosu. Są to przynajmniej osoby znające już Szwecję. Najczęściej na jej temat wypowiadają się osoby, które nie znają języka, tutejszych, nie rozmawiają z nimi, a swoją wiedzę o kraju czerpią z polskojęzycznych prawicowych mediów nie mających tutaj nawet jednego korespondenta.
  • @ikulalibal 19:48:00
    Jeśli ktoś wie jak wyglądała Szwecja kilka dziesięcioleci temu i porównuje ją ze Szwecją dzisiaj, to różnica jest dostrzegalna. Ale jeśli porównuje się Szwecję z większością współczesnych krajów europejskich, to poziom życia tutaj nadal wydaje się być bardzo przyzwoity. Stąd polscy emigranci w Szwecji, a nie na odwrót. W połowie Europy jest sto razy bardziej niebezpiecznie i żyje się w znacznie gorszych warunkach.

    Statystyki:

    Około 1.800.000 urodzonych poza Szwecją. Z tego 60% uzyskało już szwedzkie obywatelstwo. Prawie połowa imigrantów pochodzi z Europy, około 35% z Azji, 10% z Afryki, reszta z obu Ameryk i Oceanii.

    Około 60% Szwedów należy oficjalnie do Kościoła Szwedzkiego, a 2% z nich regularnie uczestniczy w obrządkach religijnych. Jeśli chodzi o wyznanie emigrantów, to właściwie katolików z Polski i byłej Jugosławii jest nie mniej niż muzułmanów, a nieco więcej jest chrześcijan z Bliskiego Wschodu (przede wszystkim prawosławnych Syryjczyków). Czasami zawyża się liczbę wyznawców islamu przez pochodzenie, ale np. około 80% imigrantów i uchodźców z Iranu to osoby niereligijne, niewierzące albo nieuczestniczące w życiu religijnym (głównie z okresu rewolucji islamskiej).
  • @ikulalibal 21:14:22
    Potop to była poważna katastrofa gospodarcza i demograficzna. Niewątpliwie jednak na późniejszym kryzysie zaważył fakt, że jeszcze na długo przed potopem gospodarka Polski opierała się na sprzedaży zboża. Było to równie mądre co opieranie budżetu Wenezueli w 95% o sprzedaż ropy i proszę sobie tutaj dodać inne ropowo-gazowe przykłady współczesne. Więc po paru latach przestoju, gdy rynki zagraniczne znalazły innych nabywców, a polska wieś była już zacofana, już tylko ucisk, zaciśnięcie pasa i katorżnicza praca mogły dać jakiekolwiek plony. Nie dały.

    Dodam jeszcze, że o wiele wcześniej zakazano polskiej szlachcie zajmowania się handlem zagranicznym. Dlatego też realne zyski ze sprzedaży zboża trafiały do holenderskich spółek, tychże holenderskich (w mniejszym stopniu angielskich, żydowskich i innych) przedstawicieli w Gdańsku, ich kapitanów, pośredników, magazynierów i resztę towarzystwa. W efekcie na handlu polskim zboże spasł się w pierwszej kolejności Amsterdam, dalej dopiero Gdańsk, a daleko za nim marne grosze uzyskała reszta kraju.

    Tymczasem chwalimy się tym, że byliśmy ,,spichlerzem Europy''. Ta łatka pogrążyła nas dodatkowo po potopie, by folwarki niczego innego nie miały do zaoferowania.
  • @RobertGrunholz 22:16:05
    Dziękuję za informacje.Przyznam się że kwestie gospodarcze w ujęciu historii jak większość ludzi traktowana był przeze mnie marginalnie.Tymczasem okazuje się że są to zagadnienia zasadnicze zaś reszta wydarzeń to tylko tło.
    Prócz zboża naszą specjalnością był "Czerwiec polski" nie mówiąc o tym że byliśmy największym europejskim "wołowym zagłębiem" .Wiem to całkiem od niedawna dzięki świetnym wydawnictwom
    https://www.youtube.com/watch?v=8xpy8i8nV6U

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY