Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
8 postów 81 komentarzy

Blog Roberta Grünholz

RobertGrunholz - www.rgrunholz.wordpress.com Urodzony w 1995, od 2007 zamieszkały w Szwecji. Publicysta, bloger, działacz spółdzielczy i studencki.

Brak miejsca na normalność

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Artykuł z 3 maja 2018 roku opisujący bieżącą i jak do tej pory niezmienną sytuację na arenie międzynarodowej i w Polsce.

Chciałbym napisać, iż długi okres nieaktywności na mym blogu był spowodowany prozaicznym brakiem czasu. Minąłbym się jednak z prawdą informując czytelników, iż nie znajdywałem godziny bądź dwóch w tygodniu na przekazywanie im swoich przemyśleń oraz komentarzy do bieżących wydarzeń. Prawdziwym powodem nieaktywności był brak jakichkolwiek zdarzeń, które pragnąłbym skomentować, opisać bądź skrytykować. To ostatnie przyszłoby mi z pewnością najłatwiej, gdybym nie zdołał już na łamach swego bloga skrytykować niemalże każdej patologii, jaka toczy mą Ojczyznę niczym nowotwór i ani myśli odpuszczać; czy to przez ciche przyzwolenie właścicieli mego kraju, czy też przez gnuśność mych rodaków. Na wszelkie analizy popytu nie odnalazłem albowiem Polacy bardzo nie lubią pouczania ich. Święcie przekonani, jakoby to sami zdołali już zjeść wszystkie rozumy, wszelkimi ekspertami gardzą, analizy przeglądają pobieżnie, a ich wniosków rozumieć nie chcą. Ja jako bloger, a nie ekspert Instytutu Miliardera Udającego Filantropa, znalazłem się w tym gorszej sytuacji, iż moich wpisów dłuższych niż jedna strona A4 pokolenie Facebooka i Snapchata w ogóle nie przeczyta. W najlepszym wypadku przejrzy je jednym okiem i skomentuje maleńki wyrywek, z którym akurat gotowe jest się nie zgodzić. Jak wiemy wszyscy, to niezgoda jest Świętym Graalem poszukiwanym przez każdego internautę, zatem nie chciałem dawać pożywki jakże wolno momentami myślącym wolnomyślicielom, których niemerytoryczne i nielogiczne argumenty winny przysparzać o ból głowy każdego humanistę. Nie pozostało mi więc nic innego, jak czynić komentarze do osób, wydarzeń i słów. Nic jednak ciekawego się przez ten cały czas w świecie nie wydarzyło.

Przywódcy obu Korei podali sobie ręce, pokazując tym samym, iż sztuczny podział półwyspu może pewnego dnia faktycznie doczekać się końca, co przywódców Chin i Stanów Zjednoczonych musiało doprowadzić do konieczności spożycia dużych ilości środków znieczulających. Polskę jednak to nie obchodzi, a o końcu jednobiegunowego świata dowiemy się dopiero wtedy, gdy nasz kraj pozostanie jednym europejskim partnerem gliny zza oceanu.

W Polsce mówi się o referendum ws. zmiany konstytucji, jednak pokolenie przyzwyczajone do czterozdaniowych komunikatów społecznościowych, treści swojej konstytucji i tak nie zna. W związku z tym treść konstytucji nowej bądź zmienionej również pozostanie tajemnicą dla ponad trzydziestu milionów ludzi niewykształconych w zakresie prawa. Ponad to skoro od początku swego istnienia konstytucja ta była przez wszystkie rządy łamana, a na czele deptania jej wartości stał sam Trybunał Konstytucyjny, tak naprawdę nie musimy spodziewać się żadnych istotnych zmian. Polacy nie mogą liczyć nawet na zapis konstytucyjnego prawa każdego obywatela do wody pitnej, więc obietnice opieki zdrowotnej i godziwej edukacji można włożyć gdzieś między Konwencję dotyczącą Statusu Uchodźców ONZ, a Układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.

W Syrii nie dzieje się nic nowego od 2011 roku. Rząd stara się utrzymać kontrolę nad własnym krajem i walczy o swoją niezależność. Rosja i Stany Zjednoczone pragną utrzymać swoje wpływy w rejonie. Turcja i Izrael mają jak zwykle wygórowane ambicje, ale rzadko coś im faktycznie wychodzi. Kurdowie pragną niepodległego państwa. Bojówki szyickie walczą z terrorystami sponsorowanymi, szkolonymi i zbrojonymi przez arabskich sojuszników NATO, a ci z kolei marzą o zniszczeniu jedynego multikulturowego i wieloreligijnego państwa w rejonie na rzecz stworzenia kolejnego marionetkowego reżimu ścinającego ludziom głowy za wyznawanie innych bogów albo za chodzenie nie w tej chuście co trzeba.

Konflikt na linii Polska-Izrael nieco przycichł, ale i tak wiadomo, że rząd podległy w każdej kwestii Waszyngtonowi prędzej czy później ugnie się pod naciskiem największego (albo jak twierdzą szczerzy złośliwcy: jedynego) sojusznika, a Polacy nawet się w tej kwestii nie zająkną. Wiem to albowiem nie jest to pierwsze tego typu odszkodowanie jakie mamy w podobnej sytuacji wypłacać, a od momentu ostatniej wypłaty nic się w naszym kraju nie zmieniło; zwłaszcza obojętność Polaków na wszystko, co nie dotyczy ich drogi do pracy, telewizora i akcyzy na alkohol oraz benzynę.

Jedyne co jest w tym wszystkim warte mego komentarza, to coraz mniej miejsca na oddech w naszej nieszczęsnej Ojczyźnie. Oddychać pełną piersią potrafią tu wyłącznie fanatycy i radykałowie, którzy poczuli wiatr w żaglach i wykorzystali szansę daną im przez Fortunę. Dla ludzi normalnych, którym nie uśmiecha się ani stawianie, ani burzenie pomników, ani podlizywanie się każdemu, ani walka ze wszystkimi sąsiadami, nadciągnęły natomiast burzowe chmury. Ostatnie działania sądów każą też przypuszczać, że na braku tlenu to wszystko może się wcale nie skończyć.

Do niedawna pytano nas jeszcze o uchodźców. Wraz z podobnymi mi ludźmi stałem na stanowisku, iż prawa oraz zawartych umów należy dotrzymywać, a ich niejasność działa wyłącznie na naszą korzyść i pozwala wykpić się od obowiązku tanim kosztem. Od przyjęcia do kraju paru prawosławnych czy jazydów nie brakłoby nam chleba, a sumienie pozostałoby nieco czystszym. Można, a nawet należało było zachować zdrowy rozsądek i apelować o sprawiedliwość, czyli o większe kwoty uchodźców dla krajów biorących udział w konflikcie, zrzucających bomby na głowy tych nieszczęśników, a przede wszystkim na kraje, które ani jednego uchodźcy nie przyjęły, choć są one bezpośrednio odpowiedzialne za cały ten konflikt.

Nie było jednak miejsca na normalność. Było za to miejsce na krzyki, zamęt i harmider. Harmider jednej strony, która badania tożsamości, wieku i zdrowia nazwała czystym rasizmem i zażądała ich całkowitego braku; strony jak zwykle żyjącej w alternatywnej rzeczywistości tęczy, jednorożców i pieniędzy spadających z nieba, skrajnie pozbawionej instynktu samozachowawczego i ludzkiej przyzwoitości, o której tyleż zwykła mówić. Nie gorzej słyszalny był krzyk drugiej strony, w każdym dziecku i kobiecie dostrzegającej terrorystę, ignorującej jak do tej pory szanowane traktaty, zbijającej kapitał polityczny na szerzeniu fałszywych wiadomości przez dziesiątki powstających niczym grzyby po deszczu witryn pseudo-dziennikarskich, informujących mnie o trwającej w mojej dzielnicy wojnie domowej, której do dziś jeszcze nie dostrzegłem. Tymczasem optyk uparcie twierdzi, że widzę dobrze.

Próbowano za wszelką cenę nas klasyfikować, szufladkować i dzielić społeczeństwo. W pewnym momencie faktycznie powstały dwie barykady, ale żadna z walczących stron nie dostrzegła jeszcze, że większość ludzi nie stoi ani na jednej, ani na drugiej. Nie interesują nas bowiem pomniki, martyrologia, ani wasalstwo. Nie interesuje nas też genitalizm, neoliberalizm, ani cokolwiek co reprezentuje jeszcze sobą ta zabawna barykada, stojąca w awangardzie do tej tragicznej.

Normalny człowiek pluje na prawicę, która swój konserwatyzm traktuje z pieszczotliwością godną przysłowiowej macochy i lewicę, która troskę o prawa ludzi pracy zastąpiła genitalizmem; co gorsza czyimś, a nie swoim, w symbolicznym wręcz geście przeniesienia własnych kompleksów seksualnych na resztę społeczeństwa. Normalny człowiek śmieje się z prawicy, która miast oszczędzać i spłacać długi, tworzy iście radzieckie projekty i liczy na to, że kryzys nie nadejdzie oraz z lewicy, chodzącej na smyczy światowej finansjery, oligarchów i korporacji pozbawiających biednych ludzi prawa do czystej wody i naturalnego środowiska.

Normalny człowiek dusi się. Dla normalnego człowieka zaczyna powoli brakować miejsca. Spod skrzydeł aroganckich i chciwych oligarchów, weszliśmy z powrotem pod skrzydła Ajatollahów i Mussolinich. Ale i tak nic się dla nas nie zmienia.

 

Oficjalny blog

rgrunholz.wordpress.com

Oficjalny profil publiczny Facebook: https://www.facebook.com/grunholz.robert/



Robert Grünholz

3 maja 2018


KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY