Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Zabójstwo Adamowicza Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
13 postów 95 komentarzy

Blog Roberta Grünholz

RobertGrunholz - www.rgrunholz.wordpress.com Urodzony w 1995, od 2007 zamieszkały w Szwecji. Publicysta, bloger, działacz spółdzielczy i studencki.

Moje komentarze

  • @kula Lis 68 19:21:33
    Nie jestem przyzwyczajony do poziomu komentatorów Onetu, więc daruję sobie odpowiadanie komuś kto ich jak żywo przypomina. Zbyt bardzo cenię sobie swój czas, by odpowiadać na chamstwo albo kłamstwa. O prostackiej dychotomii myślenia nie wspominając więcej, bo ciasnota pewnych organów jest wskazana, gdy tymczasem innych wręcz przeciwnie. Na szczęście w żadnym z tych przypadków nie jest to moim problemem, a za lekarza tutaj nie robię; moje posty mogą być co najwyżej lekiem przeciwbólowym, ale komuś wymagającemu radioterapii nie pomogą. Życzę miłego wieczoru.
    Nie siedzę w szufladzie
  • @kula Lis 68 19:49:00
    Jakie wykształcenie ma pan Piotr Relich, by pisać o ,,wątpliwych teoriach naukowych''? Skoro są one teoriami, to ad definitione nie są raczej wątpliwe. Poza tym nie rozumiem co jest złego w ponadpaństwowych porozumieniach, gdy mamy do czynienia z globalnym problemem?

    Grupy nacisku posiadają obie strony, o czym zapewne autor niechętnie wspomni. Musiałby wtedy napisać, że rząd Stanów Zjednoczonych i koncerny naftowe naciskały na amerykańskie ośrodki badawcze, by były bardziej ,,sceptyczne'' wobec problematyki zmian klimatycznych. Niektórych z tych ,,sceptyków'' szybko przyłapano z nafciarzami. Ale oczywiście, sugeruje się wyłącznie przekupstwo jednej strony, choć praktycznie rzecz biorąc jest ono niemal niemożliwe.

    Tak, niemożliwym jest przekupienie naukowców z kilkunastu różnych dziedzin, liczących w sumie setki tysięcy osób mieszkających w różnych krajach, pracujących dla różnych ośrodków i uczelni oraz żyjących przynajmniej na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat. Za to przekupienie garstki ,,sceptyków'' byłoby niesamowicie proste i mało kosztowne, z czego nafciarze szybko skorzystali. Resztę dodało ogólne nastawienie antynaukowe i pseudo-sceptyczne pewnych środowisk politycznych, dla których sceptycyzm to nie merytoryczna i logiczna krytyka nauki (albowiem ta odbywa się na łamach samej nauki), lecz negowanie wszelkich faktów niezgodnych z ich opiniami religijnymi czy politycznymi. W normalnym słowniku nazywa się to oszołomstwem, ja jednak zazwyczaj piszę o fanatyzmie lub ekstremizmie, by nikogo niepotrzebnie nie urażać...

    Poza tym autor, ponownie jak nasz premier, pisze o węglu jak o podstawowym problemie porozumień (błędnie) i w dodatku wspomina o jakimś tam weganizmie, najwyraźniej nie rozumiejąc problematyki przemysłowej hodowli zwierząt i utrzymywania skrajnie nienaturalnej mięsnej diety na wzór diety amerykańskiej u kolejnych paru miliardów ludzi w krajach rozwijających się. Jeśli nie rozumie na czym polega problem zapewnienia paru porcji mięsa kolejnym 2 miliardom ludzi w przeciągu paru lat, to najwyraźniej brak mu kompetencji do wypowiadania się w tym temacie. Żarciki o przymusowym przechodzeniu na weganizm nie śmieszą ludzi zajmujących się zawodowo problemami światowego rolnictwa i dystrybucji żywności.
    Odpowiedzi na ideologię wokół COP24
  • @kula Lis 68 19:12:38
    Nie wiem co siedzi w głowie premiera bankiera ,,we, the people''. Na pewno nic co choć trochę przypominałoby troskę o dobro tych spoza powyższego kręgu. Dlatego też nie mam powodu wiązać ochrony środowiska czy realnych programów ekologicznych z jego osobą albo z obecnym rządem, wyraźnie bardziej sprzyjającym panującym w Waszyngtonie gustom antynaukowej hipokryzji, egoizmu i krótkowzroczności.

    Tyleż mam też do powiedzenia na temat jego bankierskiej zabawy w tworzenie gospodarki papierów wartościowych, obligacji i projektów PowerPointa. Nie dziwi mnie więc tym bardziej fakt, że nie rozumie na czym polega ekologia i że nie ogranicza się ona do kwestii związanych z CO2. Zresztą, organizacja konferencji w Katowicach udowodniła, że niczego ze światowych reform ekologicznych nasz premier nie pojmuje. Niech dalej jedzą steki i opierają przemysł kraju na wydobyciu oraz najmniej efektywnym wykorzystaniu węgla. Jeśli ktoś lubi żyć mentalnie w latach 60-tych, jego wola. W końcu ćwierć społeczeństwa to właśnie wybrała w wyborach, więc nie można mieć do nikogo innego pretensji poza wyborcami.
    Odpowiedzi na ideologię wokół COP24
  • @Andrzej Tokarski 17:56:32
    Ależ nie o nim w kolejnych akapitach pisałem. Poruszyłem temat, który jest mi bliższy. W sprawie Pańskiego felietonu nie mam wiele do dodania...
    Odpowiedzi na ideologię wokół COP24
  • @Eugeniusz Sendecki 17:23:00
    ,,Jak można pisać o ekologii ogólno-światowej bez uwzględnienia roli państw narodowych''

    Źle zadane pytanie. Powinno ono brzmieć: do jakiego stopnia zrozumiały jest egoizm narodowy, gdy pewne decyzje w celu ratowania świata należy podejmować na szczeblu międzynarodowym? Czy uzasadnione moralnie jest ratowanie jednej kopalni, gdy w grę wchodzą interesy ludzkości i ratowanie wszystkich krajów w perspektywie długofalowej? Jak krótkowzroczni są politycy, którzy nie dostrzegają tak prostych faktów, jak konieczność uporania się za 20 lat z blisko 200 milionami uchodźców klimatycznych, skoro dziś nie chcą przyjąć nawet miliona?

    Poza tym gdyby porozumienia były ,,antynarodowe'' (albo raczej antypaństwowe, jak chyba ma wynikać z kontekstu), to nie pytano by każdego kraju o zdanie w tej kwestii. Ewentualne porozumienia byłyby podyktowane odgórnie i karano by surowo za ich nieprzestrzeganie.

    Wrzuca Pan wszystkie inicjatywy, organizacje oraz pomysły ekologiczne czy środowiskowe do jednego wora, bo tak każe Panu ograniczona perspektywa własnych poglądów politycznych. Ja z kolei za antynarodowe uważam niszczenie środowiska naszego kraju i co Pan na to? Uważam za antynarodową działalność polityków, którzy chcą utrzymywać w Polsce przestarzałe doktryny energetyczne, budowlane czy rolnicze. Uważam za antynarodową działalność powstrzymującą powstawanie zielonych miejsc pracy na rzecz zjeżdżania do kopalni i pracowania za grosze z perspektywą natychmiastowej śmierci. Uważam za antynarodową działalność niszczącą przyrodę kraju, planety i doprowadzającą do tego, że za parę dziesięcioleci będziemy mieli dwadzieścia razy więcej uchodźców niż dzisiaj, masowe klęski głodu i problemy z wodą pitną.

    Jeśli komuś jawią się w tym komuniści, masoni, ludobójcy i ich sponsorzy, to może to zawsze udowodnić. Oskarżenie od oszczerstwa różni to, że za oskarżeniem idzie dowód, a nie wiara bądź przekonanie.

    Poza tym jeśli Polacy (w tym katolicy) będą emigrować za 30-40 lat z kraju, to z pewnością katastrofa ekologiczna może być jedną z przyczyn tejże emigracji. Czego nie potrafią dostrzec tzw. prawicowi politycy, jak jeden mąż krótkowzroczni, egoistyczni i przeliczający ludzkie życie na srebrniki. Przecież to widać i czuć.
    Odpowiedzi na ideologię wokół COP24
  • @Andrzej Tokarski 02:57:41
    Nie jestem w tym temacie ekspertem, ale jeśli autor proponuje między innymi większą oszczędność, minimalizm, koniec bezmyślnego konsumpcjonizmu i akcję masowego sadzenia drzew, to pozostaje mi jeno przyklasnąć.

    Mnie przede wszystkim martwi fanatyczne podejście obu stron sceny politycznej. Z jednej strony mamy taki bananowy ekologizm, coś w rodzaju krótkotrwałej mody albo bezmyślnego promowania rzeczy dalekich od realnej ochrony środowiska, z drugiej natomiast kompletną negację zmian, wpływu miliardów ludzi i przemysłu na nie oraz zbliżających się problemów z np. wyżywieniem i napojeniem tejże masy ludzkiej. Oczywiście w tym wszystkim jest z jednej strony próba ideologizacji nauki, a z drugiej kompletna anynaukowość. Obie te postawy są mi jednakowo obce, jak i przeze mnie znienawidzone.

    Średnio pocieszającą myślą jest to, że ci pierwsi niedługo obudzą się w mało przyjemnym świecie i zrozumieją tym samym powierzchowność swoich działań, gdy z kolei ci drudzy nabiorą wody w usta i będą udawać, że nigdy nikt ich nie ostrzegał przed katastrofą. Żadnych przeprosin się od nich nie doczekamy, za to na pewno przestaną nam mówić ,,dzień dobry''.
    Odpowiedzi na ideologię wokół COP24
  • @tańczący z widłami 20:52:01
    Z tą czcionką powinno być łatwiej. Tekst tylko wydawał się długi.
    Odpowiedzi na ideologię wokół COP24
  • @MacGregor 14:28:36
    Aleksander Wielkopolski był, bądź co bądź, polskim szlachcicem, a Żydzi zawsze zawdzięczali im wszystkie swoje przywileje. Można sięgnąć nawet do XVI-tego wieku i ujrzymy to samo: wieczny wspólny sojusz Żydów i szlachty przeciwko polskiemu mieszczaństwu. W tej kwestii szlachta była zawsze zaskakująco zgodna i trwała, mimo upływu wieków. To chyba ewenement.

    Nie świadczy to w żaden sposób o Żydach, w żadnym kontekście. Raczej jest to kolejny dowód na krótkowzroczność, prywatę, egocentryzm i megalomanię szlachty. W tym przypadku wstrzymującej rozwój polskich miast, rzemieślnictwa i handlu (przede wszystkim zagranicznego, albowiem tym szlachta parać się nie mogła).

    Warto w tym kontekście wspomnieć o naszym narodowym micie ,,bycia spichlerzem Europy'', albowiem mało kto mówi o tym, kto otrzymywał największy zysk, jakim był transport polskiego zboża z Gdańska do pozostałych miast europejskich. Mniejsza o to, że nie byli to Polacy (w tamtych czasach mianem ,,Polaków'' określać mogli się tylko szlachcice), gdyby byli to chociaż obywatele Rzeczypospolitej. Żydowscy, polscy, niemieccy albo jacykolwiek inni, odprowadzający podatki od swoich zysków Koronie. Niestety, Amsterdam nie leżał w granicach naszego państwa.

    Pozdrawiam
    Egoistyczny filosemityzm Aleksandra Wielopolskiego.
  • @staszek kieliszek 09:32:08
    Stworzyć można! Problem polega na tym, że trzeba:

    1) Mieć z kim.
    2) Mieć wspólną idee.

    Rzecz w tym, że idea musi dotyczyć reformowania Polski XXI wieku, tymczasem jedyne rzeczy (o jakich z przekory nie piszę) wywołujące wśród rodaków emocje, to IPN, WSI, UB, SB, Grunwald, rozbiory, Konstytucja 3 maja, konfederacje, wojny, przegrane powstania (nigdy te wygrane), zmarnowane szanse, bezsensownie przelana krew, stawianie pomników, burzenie pomników, niekończąca się farsa martyrologii, mitologizacji własnej historii, stawiania kos na sztorc i mesjanizmu.

    Wystarczy spojrzeć na ostatnie wybory samorządowe i przekonać się jak bardzo Polacy zawierzyli starym komitetom partyjnym i ich medialnej walce, miast głosować na ludzi z inicjatyw miejskich, spółdzielczych, kulturalnych i społecznych, gwarantujących im większy udział w procesie pisania prawa, ustalania budżetu (wspomniana w tekście demokracja partycypacyjna), nowoczesnego planowania miejskiego, ochrony środowiska, uzyskiwania bezpieczeństwa zaopatrzenia w wodę, żywność, energię, rozwijania i modernizowania infrastruktury itd.

    Po co realne pomysły na rozwój miast i wsi, skoro można rozprawiać o pomnikach?

    Dlatego nikt o nich nigdy na moim blogu nie przeczyta...
    Alt-right i neoliberałowie w niedźwiedzim uścisku
  • @programista 08:14:56
    Autor pokazał dwa stronnictwa polityczne, a nie świat polityki. Napisał o nich właśnie dlatego, że nie są milutkimi wilczurkami. Dałbym dla równowagi tych miękkich i puszystych, ale nie dość, że jest ich mało, to są rozrzuceni od lewa do prawa, a moje wpisy muszą mieć ograniczoną długość, by je ktokolwiek czytał. Wyżej poprzeczki nie podskoczę...
    Alt-right i neoliberałowie w niedźwiedzim uścisku
  • @demonkracja 09:52:50
    Nie wierzę w taką tezę, ponieważ nie przystaje ona do obserwowanych skutków działań.

    O jakiej depopulacji mowa, skoro do 2024 populacja naszej planety podwoi się po 50 latach (wcześniej potrzeba było na to setek lat), a w kolejne 19 lat będzie nas kolejny miliard?

    Czy osoby piszące tyle o ,,zinstytucjonalizowanym planie depopulacji'' mają jakieś pomysły na to, jak można zapewnić chociaż minimalny poziom życia (z dostępem do wody pitnej, żywności, dachu nad głową) ludzkości, jeśli co 20 lat będzie przybywać nas kolejny miliard?
    To nie cepy premierze Morawiecki
  • @Mariusz G. 09:52:22
    Problemem nie jest tutaj jednak ekologia, ani wrażliwość społeczna tejże ,,ekologicznej'' masy, lecz zwyczajna krótkowzroczność władz granicząca z arogancją i obojętnością na problemy tego świata. Dla usprawiedliwienia ekologii można wszakże napisać, że władza każdą szczytną myśl potrafi przekręcić o 180 stopni i wykorzystać ją do swych celów; religia jest tego najlepszym przykładem.
    To nie cepy premierze Morawiecki
  • @Zbigniew Jacniacki 19:45:54
    Dlatego pisałem tylko o spółdzielczości. Mam za złe to, że dziś samo słowo ,,spółdzielnia'' kojarzy się z czymś, co było dalekie od idei spółdzielczości. Tylko tyle w tym konkretnym temacie...

    Jako zwolennik spółdzielczości jestem wyczulony na tym punkcie.
    Środowisko (nie)komunistyczno-narodowe
  • @Zbigniew Jacniacki 19:08:39
    Ja szczerze za złe mam PRLowi zniszczenie idei spółdzielni, kojarzonej dziś raczej z własnością państwa i jego centralnym planowaniem, niż z obywatelską inicjatywą, własnością wspólną, równie wspólnym zyskiem, kontrolą i ,,trzecią siłą gospodarki''.

    Ale biorąc pod uwagę jak mafia i politycy (czasami jedno i to samo) zapanowali chociażby nad SKOKami niszcząc ich przedwojenne tradycje, może to i lepiej.
    Środowisko (nie)komunistyczno-narodowe
  • @57KerenOr 22:54:59
    Jak wyżej napisałem, zajmuję się symboliką Starego Testamentu. Tak się jednak składa, że 1. List Jana, to, jak dobrze wszyscy wiemy, Nowy Testament, a zatem tradycja wczesnochrześcijanska i takaż też INTERPRETACJA, której w ST nie znajdujemy. To chyba tłumaczy temat. Fragment, który analizuję, nie jest fragmentem Nowego Testamentu. Ich autorów dzieli kilkaset lat, a ponad to zupełnie inny rodowód, cel, a przede wszystkim wiara. Tak, różni ich wiara, ponieważ autor tego starotestamentowego mitu to autor piszący o Jahwe przed wieloma reformami religijnymi w państwie Izraela, postrzegający go zupełnie inaczej i w zupełnie innej rzeczywistości jaką był nadal politeistyczny panteon bóstw.

    Stary Testament nie udziela nam informacji na temat tego, dlaczego Jahwe nie miałaby się podobać ofiara Kaina. Interpretacja, choćby i autora 1. Listu Jana, pozostaje wczesnochrześcijańską interpretacją znacznie starszego mitu żydowskiego.
    Dosłowność i symbolika Starego Testamentu
  • @57KerenOr 11:15:12
    Interesuje mnie symbolika. Pan nie rozumie pojęcia i celu mitu, a do porozumienia nie dojdziemy operując dwiema zupełnie różnymi definicjami, w dwóch różnych kategoriach.

    Pan widocznie nawet ten fragment traktuje dosłownie, chociaż dosłowne czytanie ST jest dalekie również wielu ojcom kościoła.
    Dosłowność i symbolika Starego Testamentu
  • @57KerenOr 00:22:36
    Napisał Pan:

    ,,Na jakiej podstawie Autor wysnuł to nielogiczne wyznanie? Głupotą jest porównywać grzech Kaina do zachodzącej w świecie zmiany dotychczasowego sposobu życia ponieważ w tym Biblijnym przykładzie chodzi tylko i wyłącznie o to, że ofiara Kaina była nieszczera i przez to została odrzucona.''

    Więc przedstawia Pan tłumaczenie religijne. Ja natomiast przedstawiam tłumaczenie symboliczne. One się nie wykluczają, ponieważ nie dotykają sedna tego samego problemu. One nie powstają na tej samej fali, w tej samej kategorii, to zupełnie jak relacja z Mistrzostw Świata Piłki Nożnej 2018 i praca doktorska na temat historii tego sportu. Obie te rzeczy dotyczą piłki nożnej, ale pisane są z zupełnie dwóch różnych perspektyw i inne są ich cele.

    Jeśli ktoś będzie szukać interpretacji religijnej, teologicznej, jakiegoś wytłumaczenia biblisty - wie, gdzie tego szukać. Nauka o mitach i symbolach nie chodzi jednak za rękę z wiarą w prawdziwość jakichkolwiek zdarzeń, bo nie jest to przedmiotem jej badań.
    Dosłowność i symbolika Starego Testamentu
  • @57KerenOr 00:28:38
    Nie chodzi tu o fizyczną budowę wieży Babel, a o mit miejski na temat budowy wieży lub innej budowli sięgającej nieba (góra ma oznaczać stykanie się sfery sacrum i profanum). Ten mit istniał w świadomości Babilończyków i przetrwał po dziś dzień. Za czyją sprawą? Albo za sprawą czego?

    Zatem nie chodzi tu o to, czy jest on prawdziwy. Nie na tym polega wszakże rola mitu, by opowiadać o faktach historycznych. Mit jest prawdziwy wtedy, gdy jest uniwersalny i można go odnieść do pewnych nauk moralnych, do pewnych prawd na temat ludzkiej duchowości...
    Dosłowność i symbolika Starego Testamentu
  • @57KerenOr 23:31:36
    Autor zajmuje się mitami i symbolami, więc nie, nie uważa, by istniała kiedyś jedna wieża Babel i jej cel był taki, jaki podaje się w wersji kieszonkowej. Wie natomiast, że mit wieży Babel to początek mitów miejskich, wzorowany na mitologii babilońskiej. Jako mit funkcjonuje poza czasem i przestrzenią, mając swoje znaczenie i dzisiaj.

    Chodzi w nim (skrótowo) o to, iż prędko dostrzeżono zagrożenie jakie niesie z sobą rozwój technologiczny, rozwój miasta czy państwa. Rozwój i bogactwo zawsze sprowadzają na głowy nieszczęście zazdrośników oraz chciwość tych, którzy sami nie są do tego zdolni. Poza tym zmuszają też do agresywnej ekspansji. Każda rozwijająca się cywilizacja musi więc połykać, aby sama nie zostać połkniętą. Cywilizacje buduje się na ruinach jej poprzedników, a postęp nie czyni świata miejscem spokojniejszym, lecz napędza wyłącznie wyścig zbrojeń.

    Wieża symbolizować może nawet wygórowane ambicje, a jej pierwowzorem były zapewne zigguraty zaobserwowane przez późniejszych wyznawców Jahwe, gdy zmuszono ich do przesiedleń wgłąb terytorium Babilonii.

    Na przyszłość proszę sobie darować sugestie na temat tego co Autor napisze, czego nie napisze, co uważa, a czego nie uważa, o ile nie wynika to z tekstu. Bo w myślach mi Pan nie czyta. Natomiast teza bez dowodu może być odrzucona bez podania powodu.
    Dosłowność i symbolika Starego Testamentu
  • No cóż...
    Tekst ten, podobnie jak i kolejne, skupia się na mitologii zawartej w ST, jego uniwersalnej symbolice, nawiązaniach do historii (występują zarówno prawdziwe i pomocne, jak i takie, które podważają np. chronologię zdarzeń), ale nie jest jego celem interpretowanie ST z punktu widzenia osoby wierzącej w istnienie Jahwe, jego myśli i uczynków względem kogokolwiek. Dlatego jako taki nie może być w ten sposób oceniany.

    Podam przykład: jeśli zająłbym się symboliką w obrazach Hieronima Boscha, to dotyczyłoby to tylko symboliki, bez wgłębiania się w to jakim malarzem był Bosch, jak wartościowe są jego dzieła i czy niosą one autentyczne przesłanie filozoficzne bądź religijne. To po prostu nie ta kategoria.

    Dlatego też pewne wskazania mogą być błędne (w końcu symbolika to grząski grunt, każdy ten sam symbol może odnieść do samego siebie w zupełnie inny sposób niż inni), ale tym bardziej nie może być opisywana i oceniana z punktu widzenia jakiejkolwiek wiary, albowiem to skutecznie zanieczyściłoby jej przekaz. Musi być oceniana z zewnątrz, jako element symboliki łączącej całą ludzkość, jako element pewnej ciągłości kulturowej i mitologicznej Bliskiego Wschodu, jako element historii, jak dziedzina antropologii.

    Od innych interpretacji ST są przecież kapłani, w tym właśnie wykształceni.
    Dosłowność i symbolika Starego Testamentu

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY